Friday, August 15, 2008

Zwiazki dlugoterminowe i dlugi weekend.

Jako, ze dlugo nie pisalam to napisze po prostu kilka rzeczy, ktore przychodza mi do glowy.
Nasze super mieszkanko troszeczke sie nam sypie. Po pierwsze monsun nie chce wcale przejsc i zamiast padac coraz mniej pada coraz bardziej. Przez to wszystko z szafy raz w tygodniu trzeba wyciagac i prasowac albo suszyc a i tak mniej wiecej jedna czwarta rzeczy trzeba wyprac, bo zachodza takim bialym (wcale niemilym) czyms co zajezdza grzybem... jak leje to ze sciany zaczyna spogladac na nas taka piekna mokra plama. Choc to i tak lepiej niz w innym mieszkaniu, gdzie od czasu do czasu odpada spory kawalek sciany albo sufitu :)

Nawiazujac do tematu tego posta... wcale nie chodzi o zwiazki damsko-meskie. Mamy w naszym nie do konca juz idealnym mieszkanku dwie lazienki (luksus). Problem w tym, ze w jednej z nich cos jest nie tak z grzejnikiem i jak ktos bierze prysznic to wywala korki. W drugiej caly czas cieknie woda i jako, ze taki wynalazek jak kabina prysznicowa nie jest tutaj zbyt czesto wykorzystywany, to caly czas jest tam mokro i nieprzyjemnie. Do tego kilka dni temu grzejnik przestal nam dzialac i nie mamy cieplej wody. No, nie jest to takie straszne, ale czasami jak czlowiek taki zziebniety to byloby milo jednak w cieplej wodzie sie przekapac. Po kilkukrotnym naciskaniu na wlasciciela naszego mieszkania udalo nam sie zalatwic dobrego elektryka. Przyszedl, zrobil jeden grzejnik, zabral drugi i wyszedl. Bo to nie jest jak u nas, ze przyjdzie pan, zrobi i pojdze. Tutaj trzeba sie przyzwyczaic, ze ten pan bedzie nam towarzyszyl w roznych porach dnia przez najblizszy czas... bardziej przypomina to zwiazek dlugoterminowy niz zwykla wizyte specjalisty od zepsutych grzejnikow :) juz chyba kiedys o tym pisalam, ale caly czas mnie to tak samo fascynuje. Bo... grzejnik nadal nie jest naprawiony i mysle, ze jeszcze kilka razy pan przyjdzie, naprawi, przyjdzie naprawi itd az w koncu przyjdzie i naprawde naprawi :) drugiego grzejnika nam jeszcze nie oddal i nie wiemy kiedy wroci. Prawdopodobnie bedzie tak samo z hydraulikiem. Ech.

My tez mamy teraz dlugi weekend. Tutaj 15 sierpnia to Dzien Niepodleglosci. No i mielismy plany, zeby sie gdzies wyrwac... najpierw mielismy pojechac z cala grupa na wycieczke kilkudniowa na polnoc Indii, ale okazalo sie, ze Maciek w nadchodzacym tygodniu nie moze miec wolnego. No wiec dwa dni temu zdecydowalismy sie pojechac gdzie indziej. Wczoraj sie spakowalismy i pojechalismy na pociag... bilety sa zawsze odlozone dla turystow i mozna w czasie 24 godzin przed odjazdem bez problemu kupic, ale nie tylko my wpadlismy na ten pomysl i niestety okazalo sie, ze nawet na liscie oczekujacych jest jakies 50 osob. Autobubow tez nie bylo. Niektorzy kupili na sobote i wroca w poniedzialek, dla nas to niemozliwe niestety... no wiec dalej kombonujemy, ale w innym miejscu nie ma wolnych pokoi a jak sa to za 16 tys rupii za noc (800 zl). No wiec dzisiaj jakas kolacja ze znajomymi, Batman i moze jutro wybierzemy sie po prostu na plaze 3 godziny od Bombaju. Zobaczymy. W przyszlym tygodniu wpadaja do nas Aga i Jasiek, wiec z nimi na pewno sobie cos pozwiedzamy. Bedzie bombowo!

W kazdym badz razie zyczymy Wam wszystkim udanego dlugiego weekendu!

2 Comments:

Blogger Marta said...

Mam nadzieje, ze choc poopalaliście sie na plaży i popluskaliscie, bo na mazurskich jeziorach nic tylko burze i ziiimna woda. Ale mimo to udalo si ena Teni popływać koło 6h :D
Buziaczki
Wasza Usi

August 18, 2008 1:12 AM

 
Blogger J.ustka said...

Och, tez bym sobie na Teni z Toba poplywala :) A o weekendzie zaraz cos napisze :) wlasnie wrzucam zdjecia na picase.

August 20, 2008 3:30 AM

 

Post a Comment

<< Home