Tuesday, July 22, 2008

Globala Wioska.

Jest taka impreza, ktora nazywa sie "Global Village". Na takiej imprezie kazdy kraj ma swoje stanowisko i prezentuje siebie. Wystawia zdjecia najpiekniejszych miejsc, flage, jedzenie, wypisuje najwazniejsze informacje - w dowolny sposob prezentuje kawałek swojej kultury. W ostatni piatek AIESECowcy tutaj zorganizowali cos takiego w jednym z wiekszych centrow handlowych. Jako, ze organizowali cos takiego po raz pierwszy w Indiach to bylo kilka niedociagniec, ale i tak wyszlo calkiem niezle.
Tlumy ludzi przechodzily miedzy stanowiskami. Jedni po prostu spogladali, inni z ciekawoscia sie dopytywali. Jako, ze akurat w tym momencie najwiecej jest polakow tutaj to dostalismy dwa stoliki do zagospodarowania. Niestety nie bylo pradu tak jak bylo to obiecane na kazdym stanowisku, tylko byl jeden kontakt na trzy stanowiska, wiec z prezentacji na komputerze nici wyszly, bo co chwile sie przelaczalismy i bylo z tym wiecej zamieszania niz pozytku. Jako, ze bylo troche za malo informacji przed sama impreza to kazdy byl troszeczke inaczej przygotowany. Jedni nastawili sie na zaprezentowanie czegos na scenie, inni przyniesli mnostwo gadzetow, jeszcze inni mieli tylko prezentacje na komputerze. Kazdy musial cos kombinowac na miejscu, zeby wyszlo jak najlepiej. Kilka stanowisk zrobilo furrore: Srdjan z Serbii niesamowicie o wszystkim opowiadal, Afryka (RPA i Nigeria sie polaczyly, bo za malo ich bylo, wiec byl jeden stolik afrykanski) byla najbardziej kolorowa, w Kolumbii byly najlepsze slodycze, a u nas najlepsze jedzenie. I to nie to, zebym sie jakos przechwalala, ale polskie jedzenie naprawde bylo atrakcja. Jak ktos czegos sprobowal to za chwile przychodzil ze znajomym, zeby on tez sprobowal :) cieszylo nas to bardzo. Zrobilismy pierogi ruskie, krokiety, salatke, ogorki parzone i do tego mielismy jeszcze slodycze (ptasie mleczko, delicje i pierniki).
Oczywiscie bylo kilka dziwnych sytuacji. Ale tego sie spodziewalismy. Tlumek sie robil w momencie wystawienia jedzenia, rozchodzil sie gdy sie konczylo i tylko kilka osob zostawalo, zeby poczytac i popytac :) Byli tacy, ktorym jedzenie nie smakowalo oczywiscie, byl taki pan na przyklad co wzial pieroga, ugryzl go, stwierdzil ze nie dobry i odlozyl :) ach Ci Hindusi... dziewczyny zrobily slowniczek polsko-angielski i to byl super pomysl, bo podchodzili i mowili "czesc!". Slowniczek byl dosc dlugi i umiescily tam tez "kocham Cie"... no wiec slyszalysmy sporo wyznan milosci tego wieczora ;)
Co jeszcze? Mi najbardziej podobaly sie wystepy na scenie. William z Kolumbii i Catherine z Peru zatanczyli Salse, Fola z Nigerii zaspiewal, Andrea z Meksyku tez tanczyla. Naprawde fajnie bylo :)
Wszystko trwalo jakies 5 godzin. Po calodziennym staniu w kuchni i pozniej jeszcze na tym stanowisku wrocilismy do domku wykonczeni. Ale bylo warto.

c.d.n.

3 Comments:

Blogger Marta said...

This post has been removed by the author.

August 8, 2008 6:54 AM

 
Blogger Marta said...

a troche slodyczy z Kolumbii zostalo, czy wszystko zjedliście :> ??
Sciskam i czekam na Wasz powrót
Usi

August 8, 2008 6:56 AM

 
Blogger J.ustka said...

Nic nie zostalo... ale William na pewno to przewidzial, bo zawsze ma gdzie ukryte slodycze :) przywiozl ich chyba 7 kilo :D dogadalabys sie z nim!!!

August 15, 2008 12:23 AM

 

Post a Comment

<< Home