we wtorek (24.06.2008) o godz. 12.30
Maciej Starzyk wejdzie do sali egzaminacyjnej na obrone swojej pracy magisterskiej :) Trzymajcie mocno kciuki :)
Przylatujemy w sobote kolo poludnia. I zostaniemy do poniedzialku (30.06). Cieszymy sie na ten przyjazd. Bardzo sie cieszymy :)
A tutaj ostatnio caly czas zmiany... osobowe. Dwa, trzy razy w tygodniu zegnamy jakas osobe. Nowe osoby przyjezdzaja. Powoli cala ekipa zaczyna sie zmieniac. Z niektorymi zegnamy sie bez wiekszych emocji, ale jak na przyklad wyjezdzal Hoosang czy Mindo z Amy to czulam sie jak na koniec letnich kolonii kiedy bylam mala. Lezka w oku i uczucie, ze nie wiem czy kiedys ich jeszcze zobacze. Moze sie uda, moze nie. I mysli, ze teraz to nie bedzie tu tak samo. No, na pewno nie bedzie tak samo. Mindo jak wyjezdal oddal nam glosniki i powiedzial, ze dostal je od praktykantow, ktorzy wyjezdzali i my jak bedziemy wyjezdzali tez je komus damy mowiac, ze dostalismy je od praktykantow, ktorzy tu kiedys byli. Nikt nie bedzie mial pojecia kim byli Amy i Mindo i cala reszta, ktora tu byla i pokazywala nam jak zyc w Bombaju... no ale nic to. Teraz trzeba nowym osobom pokazac co i jak sie tutaj zalatwia :) Przez ostatnie dwa tygodnie przyjechaly dziewczyny z Wegier, Tunezji i Holandii i chlopaki z Niemiec i Anglii, wiec miedzynarodowo jest caly czas :) A najsilniejsze reprezentacje maja Niemcy:5; Polska:3; Chiny:3; Kanada:3.
W weekend poszlismy pozwiedzac troche Mumbai. Meczet na wodzie, do ktorego idzie sie po takim betonowym falochronie (jak molo w Ustce) i do ktorego maja wstep wszyscy bez wzgelu na plec i wyznanie, co jest calkiem ciekawe. Bylismy w Swiatyni Mahalaxmi, gdzie ludzie skladaja w ofierze slodycze, kwiaty, kokosy. I jak mi o tym powiedziano to myslalm, ze pewnie lezy pare rzeczy wokol posazkow, ale to co zobaczylam bardzo mnie zdziwilo. Weszlismy tam w mniej uczeszczanych godzinach a przede mna bylo jakies 50 osob i kazdy trzymal kosz z ofiarami a bylam w srodku tylo 5 minut. Co chwile ktos przychodzil. Zastanawiam sie tylko co oni z tym wszystkim robia wieczorem, jak juz zamkna wejscie... Oczywiscie trzeba bylo zdjac buty i zostawic je przed wejsciem. Maciek mial w plecaku druga pare i kazali mu je tez zostawic. Wiec to nie jest tylko kwestia wchodzenia na boso, tylko nie wnoszenia obuwia do srodka. Ciekawe, musze sie gdzies o to podpytac. A sama swiatynia jest tak popularna, bo lezy nad samym morzem i wierzy sie, ze to dzieki niej wybrzeze nie jest zalewane. Legenda glosi, ze Brytyjczycy budowali mury, zeby powstrzymac wode, ale kazdy mur byl za slaby i po jakims czasie ustepowal wodzie. Dopiero kiedy wybudowali swiatynie to morze przestalo zalewac lad.
Na tym nasze zwiedzanie sie skonczylo. Nastepnym razem kolejne dwie rzeczy i tak powoli powoli bedziemy znali caaaly Mumbai.
No to koncze. Do zobaczenia juz niedlugo!!

1 Comments:
ja z checia bym sie tymi slodyczami zajela po zamknieciu
Kocham
Usi
ps. nie moge sie Was doczekac!!!!
June 24, 2008 6:12 AM
Post a Comment
<< Home